Blog > Komentarze do wpisu

Punkt odniesienia

Najpierw trzeba wiedzieć z czego się startuje 

Mieszkam z dwójką współlokatorów - znajomi z pracy - mieszka się całkiem nieźle - choć chciał bym mieć swoje mieszkanie(na razie kawalerka wystarczyła by całkowicie). Wolność zapewniona, na razie się dogadujemy. Choć bywają tez zgrzyty, ale tego się nie da uniknąć  

Pracuje w dziale reklamacji - niby jestem specjalistą, ale wiąże się to tylko z większa ilością obowiązków - a oczywiście dolarów jak nie było tak nie ma. 

Związek - brak. Rzuciłem dziewczynę z która byłem 5 lat. Czy ją kochałem, nie wiem - nie wiem, czy takie uczycie istnieje (o tym innym razem). Nie chciałem z nią mieć dzieci - więc małżeństwo też odpadało - pożegnałem ja i tyle. Może jeszcze znajdę to swoją jedyna - ale nie ma co szukać na siłę. 

Zdrowie - jednym słowem masakra. Choć nie którzy maja gorzej - o tym napiszę dużo więcej. 

Rodzina - jest lepiej niż było. Wynika to z tego że wszyscy trochę dali sobie na wstrzymanie - choć moim zdaniem jesteśmy lekką patologia. Nie jesteśmy ze sobą jakoś zżyci. Staram się unikać odwiedzin w domu - złe wspomnienia. Bardzo dużo złych wspomnień 

Hobby - miałem kilka i prawie nic nie mogę robić ze względu na zdrowie - szukam czegoś nowego :D 

To takie podsumowanie na start - o mnie w bardzo małej dawce. Mam nadzieje, że podane w obiektywny sposób. 

 

wtorek, 12 czerwca 2018, czystytekst